Lubię takie pierwsze wiosenne wyprawy. Wzięliśmy z panią Hanią zgraję całkiem jeszcze niedużych dzieci, wsiedliśmy na rowery i pojechaliśmy. Wiosna wkoło była, no po prostu, na wyciągnięcie ręki.

W Sadkowskim Młynie mieliśmy wyjątkową możliwość zwiedzenia zabytkowego, dziewiętnastowiecznego młyna. Jakie tam były pajęczyny!!! Fabian zaprowadził nas też na urokliwy cmentarzyk, gdzie są groby dawnych właścicieli majątku.